Serwisy grzmią, że dzisiaj…

22 marca 2019

Serwisy grzmią, że dzisiaj planetoida Apophis, dosyć spory kamień, znajdzie się blisko Ziemi.

Gdyby walnęła, to nie byłoby zbyt wesoło. Najprawdopodobniej nie walnie (miejmy nadzieję, umieranie jest przereklamowane), ale najgorsze jest to, że za każdym razem znajduje się bliżej. Już teraz szansa na zderzenie wynosi 2,7% – w skali kosmicznej to naprawdę sporo.
Przy następnym minięciu (2029, również za naszego życia) Apophis będzie tak blisko, że – UWAGA – będzie ją widać z Europy, Azji i Afryki gołym okiem. Co już jest cholernie niepokojące. Nikt nie ma pewności, co wtedy będzie. Kolejny ras asteroida minie (albo nie) nas w 2068. Również za naszego życia.

Kolejnym potworem jest planetoida Bennu, ta jednak zagrozi Ziemi 25 września 2135 roku. Mamy czas.

Mówcie sobie co chcecie, ale jakoś od 4 roku życia co roku po paręnaście razy budzę się z koszmarów, w których jakaś asteroida rozwala Ziemię. I nie jest to przyjemny sen. Tak samo, jak te z tornadami i wielkimi falami tsunami.

Dlatego tak ważne jest, aby część populacji udała się na Marsa (chciałbym być członkiem tejże. Kto wie, może pan Musk kiedyś to urzeczywistni), oraz równie ważne jest zadbanie o system namierzania i likwidacji tego typu zagrożeń. Technologicznie – jest to już w naszym, ludzkim zasięgu. Teorie zakładają drobne korekcje orbit tych ciał niebieskich – czy to przez pomalowanie części asteroidy specjalną farbą, aby pochłaniała światło, czy też zdetonowanie w jej pobliżu ładunku nuklearnego, albo walnięcie w nią małym statkiem kosmicznym – specjalnie w tym celu zbudowanym.
To wszystko jest w technologicznych kompetencjach Ziemi. Zagrożenie, jak pokazał rok 1908 (Tunguska), a potem również 2013 (Czelabińsk), jest realne.

Tymczasem zerkam na komentarze ludzi i widzę głupie heheszki typu „Huehue, mogę już brać kredyt?”, albo „Niech spadnie na warszawę, rozwali pisiorów, uhehehe”.

Śmieszne, cholera. Takich komentarzy jest w cholerę i trochę – ludzie KOMPLETNIE nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, które nie jest filmem katastroficznym, ani jakąś odległą historią, która wydarzyła się dinozaurom i więcej się nie zdarzy. Zdarzy się. Na 100%. I to nie raz. Albo nam, albo naszym wnukom, albo prawnukom. Równie dobrze tak dzisiaj, jak i jutro. Dzisiaj po prostu mamy na tyle wielkiego farta, aby asteroidę zobaczyć. Ale w wielu przypadkach nie mamy nawet pojęcia, jak blisko byliśmy od katastrofy.

Ten sam problem z głupotą i krótkowzrocznością mają politycy. Ci wszyscy, którzy kierują budżetami. Wiecie, była taka misja – sonda Don Quijote miała być wysłana do Apophis (tak, TEJ co właśnie obok przelatuje), by zbadać możliwość odchylenia orbity tak sporego kawałka skały.
ESA planowała ją na 2013 lub 2015. Ostatecznie jednak – o ile dobrze pamiętam – zabrakło pieniędzy, trzeba było się zająć innymi rzeczami.

Zagrożenie jest realne. Wszechświat jest wspaniały i piękny, ale również cholernie niebezpieczny. Mamy tylko jedną Ziemię, która nadaje się do życia i oprócz dbania o nią, mamy także obowiązek chronić ją, jako jedyna rasa na tej planecie, która dysponuje technologią.

Tyle jeśli idzie o apel poranny. Życzę nam wszystkim, abyśmy przeżyli dzisiejszy dzień.

#astronomia #apophis #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

No Comments

Comments are closed.